Day 277 – pocztówka z Alaski

Gdy pierwszy raz stanąłem na tym pomoście obok Super Cuba zacząłem się po prostu śmiać. Idea połączenia łódki z samolotem była dla mnie zupełnie abstrakcyjna. Nie sama konstrukcja, ale fakt że nagle samolot, maszynę dość dobrze mi już znaną, zaczynają obowiązywać zupełnie nowe prawa fizyki. Jak choćby to, że przy wejściu na pływak trzeba się trzymać ręką zastrzału, bo zacznie się gibać i można wpaść do wody.

DSC05218.JPG

Czytaj dalej

Day 275 – Alaska

Na Alasce wylądowałem tuż po północy. Na zewnątrz było jeszcze całkiem jasno, w końcu z Anchorage już nie tak daleko do koła podbiegunowego. Taksówką dostałem się do hostelu i wreszcie mogłem się przespać w pozycji leżącej. Nie za długo, bo o 7 rano miałem autobus. Wcześniej jednak, dokładnie o 6:00, udało mi się doświadczyć trzesienia ziemi o skali 5.3. Byłem akurat pod prysznicem, wciąż w półśnie, to też nie do końca zdawałem sobie sprawę że to z podłogą, z nie ze mną, jest coś nie w porządku.

DSC04915.JPG

Czytaj dalej