Day 210 – VORy i localizery w SPB

Ćwiczenie podejść na południe od Hillsboro już nam się trochę znudziło, więc tym razem postanowiliśmy polecieć w przeciwnym kierunku – do Scappoose. Mimo, że jest to naprawdę małe miasteczko (5000 mieszkańców) ma w na wyposażeniu localizer z DME. I właśnie o tę procedurę prosimy Portland Approach w pierwszej kolejności, przy okazji wykonując SID SCAPO five departure.

Podejście LOC/DME Rwy 15 jest stosunkowo łatwe, choć zawiera ponadstandardową ilość tzw. stepdowns, czyli schodków po których zniżamy się w kierunku pasa. Tu jest ich aż 5 i to w dość krótkich odstępach – średnio co dwie mile. Przy prędkości 90 kt łatwo policzyć, że jest to około półtorej minuty, więc nie ma zbyt wiele czasu na zastanawianie się – power to idle i zjeżdżamy po 1000 ft/min.

spb-jepp-profile.jpg

kliknij aby zobaczyć całą kartę

Troszkę się w tym pogubiłem i np. nad EDUME dotarłem na wysokości 2200 ft, przez co poźniej zniżanie zrobiło bardziej nerwowe, ale na ostatnim kawałku dogoniłem podejściówkę. Ogólnie było jednak całkiem nieźle, w punkcie 0.9 NM DME wykonaliśmy missed approach i poprosiliśmy o kolejną procedurkę do Scappoose, tym razem VOR DME.

spb-vor-jepp-plainzoom.jpg

kliknij aby zobaczyć całą kartę

Zaczyna się ona jak widać (IAF) od VORa Battle Ground, do którego z resztą prowadzi nas missed approach z poprzedniego podejścia. Po minięciu stacji obieramy radial 076, na którym wykonujemy lewy procedure turn i wracamy jednocześnie zniżając się do 3500 ft. Dalej mamy 7 mil po prostej w kierunku EYAVU, skąd zniżamy się do naszych circling minimums – 680 ft. Cierpliwie lecimy kolejne 3.5 mili aż do MAHKE, czyli naszego missed approach point. Widać lotnisko? Udajemy że nie i jedziemy w górę missed.

Wracając do Hillsboro prosimy o ostatnie na dziś podejście – RNAV (GPS) Rwy 12. W sumie jest to bardzo podobna procedura do ostatnio odpisywanego ILS – prowadzi po tych samych punktach, jedynie zamiast łuku DME odcinek między DAFFI i DUCKA wykonujemy po prostej. Nie dysponowaliśmy dziś odbiornikiem z WAAS, podejście więc było klasyczne, nieprecyzyjne (LNAV). Po drodze mijaliśmy się z krążącym w kominie szybowcem, co nie jest niczym dziwnym, gdyż lotnisko szybowcowe znajduje się dokładnie na ścieżce podejścia do pasa 12 – i to na odcinku na którym zniżamy się z 1700 ft do minimów.

A propos minimów, tym razem schodzimy tylko do 1200 ft czyli wysokości kręgu, żeby nie kolidować z innym ruchem. Tower prosi nas o lądowanie na pasie 30, czyli niejako wykonujemy circle to land. Gdy po 1.5 godziny gapienia się na przyrządy trzeba przejść do lotu „wizualnego” można sobie uświadomić jak bardzo latanie na instrumentach rozleniwia – nie ma konieczości rozglądania się za innymi samolotami ani patrzenia dokąd się leci. Ba, nie trzeba nawet ruszać głową! Gdybyśmy tak jeszcze mieli autopilota to już w ogole byłby szczyt lenistwa…

3 komentarzy do wpisu “Day 210 – VORy i localizery w SPB

  1. A nie lepiej zrobic takie podejscie ze stalym znizaniem? Nawet podane sa wartosci znizania dla danej GS i wyrysowana sciezka. Przy tak malych odleglosciach pomiedzy step down fixami to bedzie nawet wygodniejsze i praktyczniejsze. Jedyne co trzeba zrobic to trzymac staly VS i sprawdzac sie na punktach.

  2. Lepiej! Tak właśnie rozprawiłem się z tym podejściem kilka dni później. Wszystkiego się trzeba nauczyć :) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *