Day 24 – reklamy

Instruktorzy w naszej szkole pracują zwykle 6 dni w tygodniu, więc jak by nie patrzeć, jeden dzień wypada wolny. Studenci też mają okazję odpocząć, a ci którzy piszą blogi – nadrobić zaległości. Dzień upłynął więc pod znakiem lenistwa i siedzenia w osiedlowym Starbucksie, bo w mieszkaniu jakoś czasem trudno zebrać się do stukania w klawiaturę. Tak swoją drogą, ostatnio czytałem że szefowie Starbucksa narzekają na brak klientów po 5 pm. Wymyślili więc, że zaczną serwować wino i chyba piwo, żeby przyciągnąć ludzi późnym popołudniem. Eksperci są zdania, że może się to udać, bo na takich suburbiach jak Hillsboro barów niewiele, a Starbucks na każdym rogu, więc będzie można wybrać się z sąsiadem na „jednego”. Uruchomiono już nawet testowo sprzedaż w kilku punktach. To ja się teraz zastanawiam – czy to wińsko będzie dostępne drive-thru?

Trochę o sprawach lokalnych. Niedługo wybory do stanowego senatu, nie mam pojęcia czy tylko w Oregonie, czy w innych stanach też. W telewizji co chwilę lecą reklamówki kandydatów. Jest dwóch liderów, którzy obrzucają się co chwila wzajemnymi oskarżeniami, ale nie robią tego na wiecach partyjnych. Np. wczoraj Chuck oskarżył w swojej reklamówce Bruce’a o wyjazd na Hawaje za publiczne pieniądze. Na to Bruce powysyłał do ludzi pocztą informację, że tamten kłamie i w dodatku głosował za odebraniem pieniędzy na szkolnictwo i budowę kolejnej nitki autostrady. Jest też kilku niezależnych kandydatów, np. Katie, która ma bardziej kreatywne reklamówki. Dzisiejsza idzie tak: pacjentka leży na stole operacyjnym, lekarz ją posiesza, „to tylko rutynowy zabieg, nic nie będzie bolało”, po czym doktor wyciąga z pod stołu warczącą piłę mechaniczną i wymachuje nią nad pacjentką. Komentarz: „czy chciałbyś, aby operował cię drwal? Czy nie lepiej, aby o wydawaniu publicznych pieniędzy decydował zawodowy księgowy? Katie przypilnuje, żeby twoje pieniądze nie były marnowane.”

Oni tutaj zwariowali na punkcie oszczędzania publicznych dolarów. Obama trochę przegiął laskę z ubezpieczeniami zdrowotnymi dla biednych i społeczeństwo jest wkurzone. Codziennie mówią ile to pieniędzy jest wydawane bez sensu i że trzeba to jak najszybciej ograniczyć. Trochę podobnie jak u nas, ale jednak inaczej. Bo tu np. chcą znieść zniżki na leki dla emerytów, bo w czasie kryzysu okazało się, że emeryci są całkiem nieźle radzącą sobie grupą społeczną – nie dotknęło ich bezrobocie, ograniczenia płac itd. Ludzie boją się podwyżki podatków i rosnącego zadłużenia zagranicznego, co chociażby widać w tej telewizyjnej reklamówce:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *