Day 133 – IFR w Seminole

Pogoda z rana zapowiadała się dość słabo, ale zadzwonił mój instruktor i zapytał czy chciałbym przelecieć się Piperem Seminole z innym jego uczniem i zobaczyć na żywo procedury w locie IFR. Dobrze, że wybiegając z mieszkania nie zapomniałem zabrać aparatu.

Na filmie widać start z Hillsboro, lot w kierunku Aurory, podejście LOC do pasa 17, missed approach, przelot z powrotem do Hillsboro i podejście RNAV (GPS) do 30, zakończone lądowaniem z symulowaną awarią jednego silnika. Widać też drobne problemy z szybkością skanowania instrumentów przez pilota… Polecam oglądać w HD na pełnym ekranie.

Day 33 – Seattle

Dzień zacząłem wcześnie, bo plan był dość napięty. W zasadzie już na starcie byłem spóźniony, więc po drodze błyskawicznie złapałem kanapkę w Subwayu i zjadłem ją po drodze do pierwszego punktu na liście, czyli fabryki Boeinga w Everett. Mieści się ona przy lotnisku Paine Field w największym, pod względem kubatury, budynku świata (ponad 13 milionów m³). Już z autostrady widać charakterystyczną niebieską ścianę, za która składane są wielkie odrzutowce (tu zdjęcie lotnicze z Wikipedii).

Boeing_Everett_Plant.jpg

Czytaj dalej

Day 31 – ślub

Mgła, ¼ mili widzialności. Polatane, przynajmniej dla tych którzy mają blok o 11 am, bo oczywiście popołudniu sytuacja się poprawiła. Ja za to postanowiłem się trochę odchamić i wpadłem do mojej ulubionej biblioteki poczytać magazyny. Chciałbym tu krótko wspomnieć o dwóch artykułach, które wydały mi się ciekawe.

Czytaj dalej

Day 11 – słuchawki

Niestety, wciąż czekam na akceptację przez TSA moich odcisków palców. Przed lataniem potrzebuję jednak zaopatrzyć się w nowe słuchawki lotnicze. Swoje Clarki sprzedałem przed wyjazdem, bo tutaj taki sprzęt jest zdecydowanie tańszy i bez sensu było by brać go ze sobą. Poza tym, chciałem kupić coś z trochę wyższej półki, tzn. z aktywnym tłumieniem (słuchawki oprócz pasywnego tłumienia dźwięków generują fale odwrotne do hałasu silnika, przez co prawie go nie słychać).

Czytaj dalej

Day 10 – pierwszy lot… helikopterem

Leniłem się spokojnie w mieszkaniu, kiedy nagle zadzwonił Łukasz. Zapytał, czy nie mam może ochoty gdzieś z nim polecieć – no pewnie że tak! 5 minut później spotkaliśmy się w szkole. Łukasz musiał jeszcze sprawdzić pogodę (która w ciągu dnia nie była rewelacyjna i dopiero zaczęła się poprawiać), policzyć trasę i złożyć plan lotu. Co ciekawe, oni tu wszyscy składają plan lotu telefonicznie…

Lot miał być stosunkowo krótki, ok. 1:30. Mój pilot wybrał trasę wzdłuż rzeki na północ, do Kelso, po drodze mijając Scappoose, a w drodze powrotnej Woodland. Zabrałem ze sobą aparat, żeby wszystko udokumentować. Na wstępie jednak: DZIĘKI ŁUKASZ!

DSC00618.JPG

Czytaj dalej

Przyszłość

Kiedy zaczynałem szkolenie do licencji turystycznej większość znajomych pytała: chcesz zostać zawodowym pilotem? Starałem się na te pytania odpowiadać wymijająco, bo choć w głowie zawsze tkwiło marzenie kariery w kokpicie, to nie do końca wiedziałem czy latanie będzie mi służyć jedynie dla przyjemności, czy też zwiążę z nim swoją pracę. Nie wiedziałem czy uda mi się ukończyć szkolenie, czy będę w sobie widział predyspozycje do bycia pilotem oraz, co najważniejsze, czy będzie mi się to w ogóle podobało. Dziś na to samo pytanie odpowiadam: tak, chciałbym pracować jako pilot. Ale czy się uda?

Czytaj dalej